PolitykaWykres

Nieprawidłowości? Przyglądamy się polskim wyborom

W związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi przyjrzeliśmy się nieprawidłowościom podczas wyborów w latach 1999-2013. Czy polska demokracja rzeczywiście przeżywa kryzys? Co mówią na ten temat statystyki policyjne?

– Ta ilość nieprawidłowości, która już w tej chwili została ujawniona, jest naprawdę ogromna. Z polskimi wyborami trzeba coś zrobić. Trzeba coś zrobić, bo w przeciwnym wypadku możemy mieć do czynienia z taką sytuacją, w której polska demokracja i tak chora – i to nie na jedną chorobę – stanie się już zupełnie fikcją – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński po ubiegłorocznych wyborach samorządowych.

Sąd Najwyższy może uznać nieważność wyborów parlamentarnych, prezydenckich i europejskich. Dotychczas jednak tego nie zrobił, a zatem uznawał, że skala nieprawidłowości nie miała znaczącego wpływu na wyniki wyborów. W przypadku wyborów samorządowych decyzje należą do właściwych sądów okręgowych – to one analizują protesty wyborcze. W ubiegłym roku – po wyborach samorządowych – wpłynęła ich rekordowa liczba – aż 1949. To czterokrotnie więcej niż cztery lata wcześniej, kiedy złożono 475 protestów. Liczba, którą sądy uznały za zasadne, nie rośnie jednak proporcjonalnie. Podczas gdy w 2010 r. sądy uznały 23 protesty, w ubiegłym roku ich liczba wyniosła około 50. Protesty wyborcze stały się poniekąd bronią w rękach polityków – ponad 200 protestów złożyły komitety wyborcze PiS i SLD.

Wychodząc z założenia, że liczba złożonych protestów wyborczych nie świadczy o sfałszowaniu lub nie wyborów, przeanalizowaliśmy policyjne statystyki dotyczące przebiegu głosowań w ostatnich latach. Oto, co z nich wynika.

wybory - oś czasu
[big]nieprawidłowości podczas wyborów Dane: KGP; Wizualizacja: Piotr Kozłowski[/big]

Jak widać, nieprawidłowości podczas ubiegłorocznych wyborów samorządowych nie były wyjątkami. W poprzednich latach również dochodziło do naruszeń prawa, które odnotowano w policyjnych statystykach. Różnica jest taka, że w 2014 r. zbiegły się one w czasie z kompromitacją PKW, spowodowaną awarią elektronicznego systemu liczenia głosów. Nawet w 2004 r., kiedy to policja odnotowała ponad 160 przestępstw związanych z fałszowaniem dokumentów wyborczych, Sąd Najwyższy nie unieważnił wyborów. Po wyborach europejskich w 2014 r. z takim wnioskiem wystąpiło PiS. SN go oddalił, w uzasadnieniu pisząc, że nieprawidłowości nie miały wpływu na ostateczne wyniki wyborów. Z powyższych wykresów nie wynika, że mamy do czynienia z rosnącym od lat trendem.

I choć po ostatnich wyborach samorządowych sądy przychyliły się do około 50 protestów wyborczych, często nakazując powtórzenie wyborów, to mówienie o kryzysie polskiej demokracji jest delikatnym wyolbrzymianiem rzeczywistości.

Dane: KGP; Policyjne statystyki dotyczą też głosowań w referendach.